Kalesony, mandarynka i grosik w uszku – ambasadorzy Drużyny Energii wspominają Boże Narodzenie

22.12.2017

Wszyscy już z utęsknieniem czekamy na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, podobnie jak ambasadorzy Drużyny Energii.  Marek Citko, Bartosz Igancik, Krzysztof Ignaczak i Krzychu Golonka podzielili się swoimi wspomnieniami o tym magicznym i niezapomnianym czasie…

Wzruszające i takie ciepłe, miłe wspomnienie… - tak opisuje Święta Bożego Narodzenia Marek Citko. - To kiedy dzieciaki zajmują się prezentami, słychać piękne kolędy, za oknem pada delikatny śnieg, choinka pięknie błyszczy, świece się palą i tworzą rodzinną atmosferę…. A starszyzna wspomina mijający rok. Jest spokojnie, nikt nie pędzi, dla takich chwil warto żyć… - rozmarza się były napastnik Reprezentacji Polski.

Święta spędza zawsze w domu, z najbliższymi, podobnie jak Bartek Ignacik, Krzychu Golonka i Krzysztof Ignaczak. Popularny „Igła” wspomina szczególnie te święta, na które zaprosił kolegę z drużyny, Kanadyjczyka. - Nie chciałem, żeby czuł się samotny w okresie świątecznym, kiedy wszyscy się spotykają z najbliższymi a on miał zbyt daleko, żeby polecieć do swojej rodziny. Moi rodzice przyjęli go z polską gościnnością, do dziś wspomina nasze dania i napitki - dodaje z uśmiechem. - Mama i tata nie mówią po angielsku, więc wyobraźcie sobie, jak zabawnie było, kiedy mówili do niego powoli i głośno po polsku myśląc, że coś rozumie. Do dziś obaj pamiętamy te wyjątkowe święta - dodaje Ignaczak.

Ambasadorzy Drużyny Energii zdradzili też, jakie są ich ulubione potrawy wigilijne. Każdy z nich wymienia na pierwszym miejscu czerwony barszcz. Jedynie Bartek Ignacik przed barszczem stawia bigos, zwany kapustą wigilijną. - Przypominają mi się czasy dzieciństwa, kiedy to babcia smażyła naleśniki do krokietów, a ja wspólnie z bratem wypełniałem je farszem - opowiada natomiast Krzychu Golonka. - W moim domu panuje tradycja wkładania na szczęście grosza w jedno z uszek, który ma oznaczać powodzenie i bogactwo w roku następnym, więc ja ciągle szukam i to danie mi smakuje najbardziej - dodaje Krzysiek Iganczak.

Kolacja wigilijna nie może odbyć się bez staropolskiego obyczaju śpiewania kolęd. W naszej tradycji jest ich naprawdę wiele, a każdy z ambasadorów ma swoją ulubioną. „Przybieżeli do Betlejem” - tę najchętniej śpiewa Krzychu Golonka, podobnie jak Marek Citko. - Choć śpiewać nie za bardzo umiem, tę śpiewam zawsze najgłośniej - śmieje się najlepszy piłkarz roku 1996. Z kolei Krzysztof Ignaczak wybiera „Cichą noc”, a Bartek Ignacik „Bóg się rodzi”.

Święta to także prezenty, te które cieszą i wzruszają, także te czasem mniej trafione. - Jak byłem mały, zawsze się bałem, że dostanę rózgę, a teraz chyba najmniej cieszą skarpety i rękawiczki - śmieje się mistrz świata i Europy w siatkówce. - Z kolei wzruszają mnie prezenty, które świadczą o naszej miłości i pamięci o drugiej osobie - dodaje „Igła”.

- Mnie z kolei wzrusza najbardziej moja 4-letnia córka Aniela, zwłaszcza, kiedy z przejęciem zaczyna rozpakowywać prezenty… Widok szczęścia na jej buzi jest bezcenny - dodaje prowadzący „Turbokozaka”.

Wtóruje mu Krzychu Golonka, który do najbardziej wzruszającego prezentu zaliczył mandarynkę, którą podzielił się z nim jego 2-letni siostrzeniec Staś. - Najbardziej niechciany prezent to z kolei kalesony, które dostałem od babci i które podczas mrozów kazała mi zakładać moja mama - dodaje.

Mistrz świata w piłkarskich trikach zdradza także rodzinny zwyczaj związany ze świętami. - Rokrocznie, w pierwszym dniu świat, mężczyźni z mojej rodziny zasiadają przy stole do gry w szachy. Trzy pokolenia płci męskiej, przy dobrym jedzeniu rozgrywają partie szachowe, które zwykle kończą się tak samo - zwycięstwem dziadka - wspomina Krzychu Golonka.

Wszyscy sportowcy zgodnie twierdzą, że Święta Bożego Narodzenia to magiczny i wyjątkowy czas, który bez względu na to, jak bardzo są zapracowani, zawsze spędzają z najbliższymi.